Trwa postępowanie wyjaśniające w spółce PKP Intercity po incydencie z udziałem dyrektora wykonawczego do spraw handlowych i kierownika pociągu z 20 października w pociągu EIP 1604/5 z Warszawy do Wrocławia. Na konferencji prasowej pokazano dziennikarzom film ze zdarzenia, ale ze względu na tajny charakter nagrania zabroniono go udostępniać i opisywać.
– Żadna postronna osoba nie może przebywać w kabinie maszynisty. Wyjątkiem jest kierownik pociągu, którego jednak musi przywołać maszynista w sytuacjach nadzwyczajnych, takich jak zła pogoda lub złe samopoczucie maszynisty – wyjaśnił na wstępie konferencji prasowej Sebastian Królikowski z departamentu dyspozytury PKP Intercity.
Według spółki dyrektor handlowy miał prawo do kontroli pracy kierownika pociągu. PKP Intercity przedstawiła również chronologię wydarzeń w pociągu EIP 1604/5 z Warszawy do Wrocławia z 20 października.
Przypomnijmy, że według z kolei świadków dyrektor wykonawczy PKP Intercity do spraw handlowych naruszył nietykalność cielesną kierownika pociągu podczas pełnienia przez niego obowiązków służbowych, uniemożliwiając mu wyjście z przedziału służbowego.
Jak twierdzą świadkowie zdarzenia dyrektor miał kierować agresję słowną (groźby i wulgaryzmy) przeciwko konduktorce oraz pracownicy WARS. Powodem miało być niezadowolenie z obsługi gastronomicznej, a według części relacji także fakt, że pracownica weszła na chwilę do kabiny maszynisty, żeby przynieść mu napój. Kierownik pociągu twierdził, że zrobiła to na jego polecenie.
Zachowanie dyrektora miało według niego poważne konsekwencje. Kierownik z powodu silnego stresu nie był w stanie kontynuować pracy i wezwał zespół ratownictwa medycznego, który po zbadaniu zabrał go do szpitala ze stacji Opole Główne.
Sam przewoźnik przekonywał, że rzeczywisty przebieg zajścia mógł być inny, niż przedstawiali to inni komentujący, opierający się o relacje członków załogi. Spółka podkreślała, że członkowie załogi mogli naruszyć bezpieczeństwo pasażerów.
Spółka PKP Intercity ujawniła, że kierownik pociągu EIP 1604/5 z Warszawy do Wrocławia z 20 października przebywa aktualnie na zwolnieniu lekarskim, natomiast konduktorka przebywa na urlopie za granicą. Oboje w tym momencie nie mogą złożyć wyjaśnień.
Swoją opinię dotyczącą tej sprawy wyraził wcześniej również Dariusz Klimczak, minister infrastruktury. – Nie chcę przesądzać tej sprawy. Nie interesuje mnie kto ma rację, czy dyrektor, czy kierownik, interesuje mnie to, w jakiej sytuacji zostali postawieni pasażerowie tego pociągu (…) trzeba to wyjaśnić i wyciągnąć konsekwencje. Buduję dobry wizerunek polskiej kolei. Pasażerowie nam ufają, mamy ich coraz więcej, dlatego nie może dojść do tego typu sytuacji – podkreślił Klimczak.
Przypominamy, że od czerwca 2023 roku kierownicy pociągów są jednymi z pracowników kolei, którym przysługuje status funkcjonariuszy publicznych. Oznacza to, między innymi, że
za naruszenie ich nietykalności cielesnej podczas i w związku z pełnieniem obowiązków służbowych grozi kara do 3 lat więzienia. Przestępstwo to jest ścigane z urzędu.